Najnowsze wpisy

Smaki dzieciństwa

Dodał admin, dn. 20.06.2026

W sobotę, 20 czerwca, w Lokalnym Centrum Kultury w Ujeścisku rozgrzały się patelnie, rozkręciły miksery i, co ważniejsze, rozgrzały się serca. Prawie dwadzieścia pięć młodych kucharzy wzięło sprawy w swoje ręce i udowodniło, że smaki dzieciństwa można nie tylko pamiętać, ale i samodzielnie stworzyć.

Był to pierwszy warsztat w ramach projektu „Młodzi gotują – pasje budują”, realizowanego przez nasze Stowarzyszenie dzięki dofinansowaniu Gminy Miasta Gdańsk ze środków Gdańskiego Funduszu Młodzieżowego.

Temat przewodni? Poznajmy się przy stole: smaki dzieciństwa.

Uczestnicy podzielili się na cztery grupy warsztatowe i stanęli do kulinarnego wyzwania.

Smaki, które pamiętamy, czyli historia na talerzu

Każde z przygotowanych dań ma swoją niezywkłą historię.

1. Pulpeciki w sosie pomidorowym

Kulki z mielonego mięsa mają historię liczącą ponad dwa tysiące lat — wywodzą się z terenów starożytnego imperium perskiego i wędrowały przez Bliski Wschód, Grecję i Rzym aż do słonecznej Italii, gdzie zyskały nazwę le polpette — od włoskiego słowa polpa, czyli miazga mięsa. Stamtąd trafiły na polskie stoły. Słowo „klops” pochodzi z kolei z języka niemieckiego — i ciekawostka dla dociekliwych: to właśnie stąd wzięło się polskie powiedzenie „no to klops!”, bo Klops po niemiecku oznacza nie tylko potrawę, ale i… błąd lub porażkę. A te szwedzkie klopsiki z IKEA? Wcale nie są szwedzkie — przepis przywiózł podobno król Karol XII z Turcji na początku XVIII wieku.

2. Kluski leniwe w sosie waniliowym

Nazwa mówi wszystko. I jest przy tym przewrotna. Leniwe robi się z tych samych składników co pierogi z serem, ale leniwej gospodyni nie chciało się osobno wyrabiać ciasta, wałkować, wykrawać i zlepiać brzegów. Wszystko razem zarabia się w misce i kroi nożem. Zamiast pięciu czynności dwie. Kluski leniwe były sztandarowym daniem każdego polskiego baru mlecznego, a ich przepis był wręcz matematyczną formułą: dokładnie 500 gramów twarogu na 125 gramów mąki. Dziś wracają na stoły jako wykwintny comfort food, danie, które jednocześnie kojarzy się ze szkołą, wyjazdem do dziadków i słodkim niedzielnym popołudniem.

3. Kisiel z naturalnych owoców

Słowo „kisiel” pochodzi od „kiśnięcia”, bo pierwotny kisiel to była gęsta, kwaśna zupa owsiana, znana już w XII wieku na ziemiach słowiańskich. Sam Adam Mickiewicz objaśniał ją w przypisach do Pana Tadeusza jako „potrawę litewską, rodzaj galarety z rozczynu owsianego”. Wacław Potocki wspominał, że kisiel ratował głodujące wojsko oblężone przez nieprzyjaciela. Dopiero z czasem, gdy do polskich kuchni dotarła skrobia ziemniaczana, kisiel stał się słodkim deserem owocowym, który dziś znamy. I na tym właśnie polega jego sekret: biały proszek wsypany do zimnej wody i wlany do gorącego soku owocowego w ciągu kilkudziesięciu sekund zmienia wszystko w aksamitny deser. To nie magia, ale chemia. I nasi młodzi kucharze nauczyli się jej na własne oczy.

Przez trzy godziny w sali unosił się zapach sosu pomidorowego z oregano, gotującej się wody i wanilii. Ale atmosfera była jeszcze gęstsza niż aromat. Grupy przekrzykiwały się radośnie przy stanowiskach, ktoś spróbował kisielu za wcześnie, zanim zdążył zgęstnieć, i wybuchnął śmiechem, ktoś inny z nieukrywaną dumą uformował pulpecika idealnie okrągłego i pokazywał go całej grupce.

Przy stanowisku z kluskami leniwymi można było usłyszeć autentyczne skupienie, bo tam właśnie kryła się najtrudniejsza technika: delikatne wmieszanie ubitej na sztywno piany z białek do masy serowej. Ruch „od dołu do góry”, powoli, bez pośpiechu. Ci, którym wyszło, wiedzieli, że właśnie nauczyli się czegoś, czego nie znajdą w żadnym przepisie na TikToku.

Wspólna degustacja na zakończenie była chwilą, którą ciężko opisać słowami. Przy jednym stole siedziała młodzież, która z powagą komentowała smak własnoręcznie usmażonych pulpecików i nakładała sos pomidorowy, który sami przygotowali. Duma — tak to można nazwać jednym słowem.

§

To był dopiero pierwszy warsztat z całego cyklu. Przed nami jeszcze siedem spotkań, aż do końca listopada. Każde z nich przyniesie nowe smaki, nowe przepisy i nowe umiejętności. A przede wszystkim nowe wspomnienia, które może kiedyś staną się smakiem czyjejś dorosłości.

Następny warsztat już 22 sierpnia 2026! Szczegóły i zapisy wkrótce na naszej stronie oraz w mediach społecznościowych Parafii pw. św. Ojca Pio.

Udostępnij: