Po pierwsze Chrystus

Homilia na niedzielę 12.10.2008 r.

Kandydaci do Chrztu, w pierwszych wiekach życia Kościoła, nie mogli być na całej Mszy św. Po Liturgii Słowa wychodzili ze świątyni. Pewien ksiądz, który dzisiaj przygotowuje ludzi dorosłych do Chrztu nie każe im wychodzić z kościoła w trakcie Mszy św., jednakże prosi ich, aby w czasie Liturgii Eucharystycznej milczeli. To milczenie wydaje mi się czymś bardzo wymownym

Co to znaczą te praktyki kościelne?

W przypowieści o uczcie, którą dzisiaj odczytuje się w świątyniach na całym świecie pojawia się postać człowieka, który zostaje wyrzucony z uczty. Ewangelia charakteryzuje go jako tego, który nie był odpowiednio ubrany, co było powodem, iż nie mógł zostać na uczcie. Słowa te przypominają mi św. Pawła, który pisał o przyobleczeniu się w Chrystusa. Opisując to, co wydarza się podczas Chrztu, posługuje się wyraźnie obrazem szaty: «wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa» (Ga 3, 27). To właśnie dzieje się podczas Chrztu: przyoblekamy się w Chrystusa, On daje nam swoje szaty, które nie są czymś zewnętrznym. Oznacza to, że wchodzimy w życiową komunię z Nim, że nasze i Jego życie łączą się, wzajemnie się przenikają. «Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus» – tak w Liście do Galatów (2, 20).
Warunkiem przyobleczenia się w Chrystusa jest odkrycie wpierw swojej nagości, kruchości oraz tego, że potrzebuję Boga. Nieżyjący już ksiądz Henry Nouwen opowiada o tym w książce Wewnętrzny głos miłości: „Pisałem ten intymny dziennik w najtrudniejszym okresie mojego życia. Był to czas skrajnego lęku, kiedy zastanawiałem się, czy będę w ogóle w stanie dalej żyć. Wszystko legło w gruzach – moje własne poczucie wartości, chęć do życia i pracy, przekonanie, że jestem kochany, nadzieja na uzdrowienie, moja wiara w Boga… wszystko. Oto ja, piszący bezustannie o życiu duchowym, znany jako ktoś, kto kocha Boga i daje ludziom nadzieję, zostałem powalony i znalazłem się w zupełnej ciemności”. A jednak ksiądz Nouwen, wsparty w czasie kryzysu przez przyjaciół, codziennie wstawał i prosił Boga: „Przyodziej moją nagość”.
Człowiek wyrzucony z uczty zaniemówił. Być może był przekonany, że jest dobrze ubrany, że wszystko jest z nim w porządku. Zauważmy, że nie chodziło o to, że był dobry lub zły. Ewangelia mówi, iż król- Bóg zaprosił na ucztę dobrych i złych. Weszli na ucztę dobrzy i źli: Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny. Rzekł do niego: Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego? Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych.
On nie był ubrany we właściwą szatę – weselną. Chrześcijaństwo to Jezus Chrystus, a chrześcijanin to ktoś, kto uczynił Chrystusa punktem odniesienia do wszystkich spraw swojego życia, czyli „ubrał się w Chrystusa”.
Dzisiaj, 12 października 2008, obchodzimy Dzień Papieski. Wspominamy papieża Jana Pawła II dla którego Jezus był najważniejszą Osobą na świecie. Wszystko inne w życiu papieża wypływało właśnie z miłości do Chrystusa. 30 lat temu, tuż po wyborze na Stolicę Piotrową mówił : „Otwórzcie drzwi Chrystusowi”, a pierwszą encyklikę poświecił właśnie Jezusowi.