Dowody na istnienie Boga
Czy można udowodnić istnienie Boga?
Niektórzy z wielkich filozofów i teologów – np. Anzelm, Tomasz z Akwinu, Kartezjusz , Leibnitz, Spinoza, Hartshorne – próbowali to uczynić.
Ich podejścia do tego zagadnienia były różne. Dominikanin Tomasz z Akwinu twierdził, iż istnienie i kształt świata wymagają Boga jako Stwórcy i podstawy wszechrzeczy.
Jeden z dowodów wybitnego filozofa i teologa wygląda następująco:
Wyobraź sobie, że spacerując natrafiasz na potężny kamień, a ktoś pyta Ciebie: “Kto ten kamień położył tutaj?”. Ze zdziwieniem odpowiadasz: “On zawsze tutaj leżał, przecież to zwyczajny kamień”. Jednakże wyobraź sobie, iż spacerując tą samą drogą zauważasz leżący na ziemi zegarek, którego “tykanie” dochodzi do Twoich uszu. Czy na pytanie o to skąd on się tutaj wziął, znów odpowiedziałbyś, iż zawsze tutaj leżał? Tym razem odpowiedź musiałaby być inna. Zegarek, który został precyzyjnie zaprojektowany ma swojego twórcę, a fakt iż pracuje, odmierza czas, oznacza, że nie leży na drodze od zawsze. Ten zegarek ma swój początek i historię.
Tomasz z Akwinu rozszerza powyższy przykład na cały świat, którego mądra budowa (zobacz np. ludzki system nerwowy) i jego istnienie w czasie (tzn. życie) zakłada początek i mądrego Twórcę. Kartezjusz, Leibnitz, Spinoza i Anselm posługiwali się innym argumentem. Twierdzili: Jeśli istnienie Boga jest możliwe, to znaczy, że Bóg istnieje, ponieważ jest niemożliwym, by Bóg był jedynie możliwy. Skoro Bóg jest możliwy, to znaczy, że istnieje. Powyższe stwierdzenie może brzmieć dziwnie dla przeciętnego umysłu, jednakże ten pozornie śmieszny wywód, wyrażany na różne sposoby, intrygował największe umysły naszej planety.
Fryderyk Copleston, brytyjski filozof, w słynnej debacie z Bertrandem Russellem streścił wszystkie dowody na istnienie Boga w jednym zdaniu: Jeśli świat ma sens, to Bóg istnieje. Russell, ateista odpowiedział: świat nie ma sensu, lecz jest po prostu brutalny; świat jest przypadkowym wydarzeniem, które nie może mieć sensownego wytłumaczenia.
Co można powiedzieć o powyższych “dowodach”? Czy one coś udowodniają?
Nie są one matematycznymi, naukowymi dowodami i z tej perspektywy nic nie udowodniają. Nie skłonią one sceptyka, by uwierzył w Boga. Nie oznacza to jednak, iż są bez znaczenia. Ich wartość jest w tym, że wskazują na coś głębszego, na coś co jest poza matematyką i naukami przyrodniczymi, na “inny świat” o którym śpiewała Antonina Krzysztoń. Zapraszają, by spojrzeć nie tyle na powierzchnię, ale by zacząć wątpić lub ufać, by uwierzyć, że wszystko ma sens lub jest bezsensowne. Ich mocą jest siła moralna: podobna do tej, która jest w stwierdzeniu, iż wiem, że ktoś mnie kocha lub, że mogę komuś ufać.
Karl Rahner, wybitny, niemiecki teolog XX wieku, zasugerował swoje własne dowody na istnie Boga. Według niego człowiek “smakuje” Boga w pewnych doświadczeniach, a one ostatecznie skłaniają ku wierze w to, że wszechświat ma sens, że jest wyraźny powód by kochać i ufać, że istnieje świat poza tym w którym żyjemy, i że jest Bóg.
A oto parafraza jego argumentu:
Czy kiedykolwiek pozostałeś milczącym, choć bardzo chciałeś się bronić, gdyż potraktowano ciebie niesprawiedliwie? Czy kiedykolwiek wybaczyłeś choć nie zostałeś za to wynagrodzony, a ludzie przejęli twoje zachowanie za oczywiste? Czy zdarzyło Ci się, iż byłeś posłuszny, nie dlatego, iż musiałeś lub ze strachu przed nieprzyjemnościami, ale po prostu dlatego, że było to owocem czegoś, co zrodziło się w głębi Ciebie? Czy poświęcałeś się bez otrzymania podziękowania, bez bycia zauważonym i bez wewnętrznej satysfakcji? Czy byłeś kiedykolwiek całkowicie samotny i w takim stanie – ze świadomością ogołocenia, doświadczając głębi samego siebie – podejmowałeś decyzje wiedząc, że są one tylko Twoimi, a ich skutki są wieczne? Czy kiedykolwiek próbowałeś kochać pomimo braku entuzjazmu, w trudzie który nie pozwolił Ci mieszać swoich własnych potrzeb z prawdziwą miłością? Czy wytrwałeś w wykonywaniu swoich obowiązków bez poczucia zgorzknienia, nawet wtedy gdy wykonywana praca zabijała Ciebie, a Ty czułeś się jakbyś umierał lub też wydawało Ci się, iż inni postrzegają Cię jako głupka lub jako tego, który nie potrafi wybrać drogi łatwiejszej i przyjemniejszej? Czy kiedykolwiek byłeś dobry dla kogoś, kto nie odwdzięczył Ci się w żaden sposób? Jeśli doświadczyłeś którejś z tych sytuacji – twierdzi Rahner – to znaczy, że doświadczyłeś Boga i wiedz, iż istnieje głębsza rzeczywistość aniżeli ta, po której teraz stąpasz.
Dla Blaise Pascala, francuskiego filozofa i wyznawcy idei św. Augustyna dowodem na istnienie Boga jest decyzja serca, czyli przyjęcie poprzez wiarę. Decyzję tę opisuje jako zakład, zwany później “zakładem Pascala”: Podejmując decyzję o istnieniu Boga, człowiek ma do wygrania – przyjmując jego istnienie – nieskończoność, jeśli Bóg nie istnieje, to człowiek ma do dyspozycji swoje życie doczesne…
Na koniec trzeba też powiedzieć o wskazaniu dowodu na istnienie Boga, którego nie trzeba już brać w cudzysłów. Myślę tutaj o doświadczeniu obecności Boga w czasie modlitwy, uczestniczenia w liturgii, czy też przebywania w świętym miejscu. Andre Frosard, dziennikarz francuski, z pochodzenia Żyd, ateista, gdy mistycznie doświadczył Boga w jednym z paryskich kościołów powiedział: “Bóg istnieje, spotkałem Go”… Choć takie spotkania mają subiektywny i niewyrażalny charakter, to jednak nie są zarezerwowane dla wybranych. Główny bohater, przepięknej i bardzo ważnej książki zatytułowanej “Opowieści pielgrzyma”, opowiadając o pielgrzymowaniu duchowym człowieka zaznacza, że doświadczenie Boga jest w zasięgu dłoni każdej osoby. Jest ono jak chleb powszedni, którego człowiek pragnie czasami o tym nie wiedząc. Wystarczy porzucić zbroję pychy i wejść w prostocie oraz w ciszy w Bożą obecność. Bóg sam przyjdzie, gdyż jest dobry i jest przyjacielem człowieka.